Z serii jak spędzam ostatnie parę dni przed koncertem:
-tracę wiarę w ludzi, którzy kochają to samo, jeździjcie po sobie dalej życzę powodzenia, przed koncertem też się bijcie, przynajmniej będzie na co popatrzeć
-chyba za często coś tutaj piszę, ale nie moja wina, photoblog jest nudny, blogspot wciąga
-słucham Placebo/ The Cure/ Joy Division/ Patricka
-tak to prawda, zaniedbałam IAMX, ale świadomie się do tego przyznaje, odbije sobie po koncercie
-obiecuje, że przystopuje ze słuchaniem Placebo, co wiąże się z tym, że zacznę słuchać nowych zespołów, tak nadrobię to co obiecałam
-szkoła coraz bardziej mnie przerasta, ale okej dzisiaj sobie troszkę odpuściłam
-patrzę na dym od świeżo zaparzonej herbaty słuchając Centrefolds, jeszcze zaraz powrócę do tej piosenki
-obiecuje, że jutro nie ubiorę się cała na czarno, ale ktoś nie może liczyć na różową bluzę
Mam plan na środę przed koncertem, tak, wskoczę do miasta, odebrać to i owo, zakupić bańki i sznurowadła do glanów. Wieczorem odpalę sobie całe Soulmates never die. To będzie piękny wstęp do czwartkowego koncertu. Muszę odreagować szkołę, życie. Muszę mieć chwilę zapomnienia wśród ludzi, z którymi dziele swą pasje, czy tam obsesje. whatever.
1 komentarz:
szczery wpis :).
Będzie wspaniale Jeszcze 2h i 15 minut - 6 dni do wielkiego :)) - łaaaaaaaaaaaaaaa.
Prześlij komentarz