Więc nie dostrzegamy, jak sięgnąć i powstrzymać okaleczanie naszej komunikacji.
Przychodzi wieczór, pora się zabrać za coś związanego z nauką tudzież maturą z ukochanego wosu. Ale okej, nie wiem czego posłuchać w tym czasie. Puszczę Joy Division - skończy się to źle dla mojej i tak popierdzielonej psychiki. Włączę Placebo - zacznę śpiewać i przypominać sobie koncert. Co z IAMX? - zacznę tańczyć. Puszczę The Cure - będę chciała poczytać biografię, która mnie totalnie pochłonęła. Tak więc ostatnią kolumnę folderów z Muzyki wrzuciłam na playliste i poleciało Sober - Tool'a. Przypomniałam sobie o teledysku do schizm i wpadłam. Idę po chleb z nutellą i wieczór będzie prawie udany, jeśli jeszcze uda mi się zajrzeć do książek.
And I know the pieces fit.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz