piątek, 24 grudnia 2010

nightlife

Nie odwiedzaj mnie we snach, proszę. Nie wytrzymam tego.


***

Po tej całej wigilii, można przeżyć? Można. Nie jadam ryb, więc w kwestii kulinarnej nie mogę się za bardzo wypowiedzieć. Zajadałam się piernikami mojej roboty i zupą grzybową. W domu miałam nawet tego całego mikołaja, żeby ucieszyć małe, dwu i pół letnie dziecko.
Od rana nie mieszałam się w jakiekolwiek porządki, przygotowania jedzenia. Przecież i tak ktoś by powiedział, że robię coś źle. Próbowałam tylko zagłuszać radosne kolędy puszczane przez ojca z płyty. Kupił ją jako dodatek do gazety wyborczej dobre 7 lat temu. Ja w zamian serwowałam rodzicom Placebo w dużych dawkach z dodatkami mojego głosu. Skończyłam na tym, że po wszystkim usiadłam do wyczekiwanego czin czina ze sprajtem. Tak, teraz mi dobrze.

o wszystkim i o niczym, pierdoląc trochę nieskładnie, Joanna.

1 komentarz:

Suzi pisze...

mamjakty. ale na trzeźwo.