czwartek, 6 stycznia 2011

Risingson

Mam dosyć tych 'przypadków' kiedy się spotykamy. Kiedy oboje udajemy, że się nie znamy. Kiedy jedziesz samochodem koło przystanku a ja odwracam głowę. Kiedy widzę Twój zmieszany wzrok jak mijam ciebie spacerującego z psem. Za każdym razem, gdy naprawdę zupełnie przez przypadek nie pojadę do pracy wcześniejszym autobusem, wychodząc na przystanku gdzieś tam jesteś.
Jutro pójdę do pracy inną drogą. Dłuższą, ale inną. Jutro budząc się, nie przypomnę sobie idiotycznego snu z tobą. Słuchając Massive Attack nie pomyślę o Tobie. Zakładając głupią bluzę nie pomyślę, że to w niej mnie widywałeś. Nie wejdę w książkę telefoniczną, tylko po to, żeby zobaczy wpisany kontakt. Nie.
To trwa za długo. Ten poniedziałek, przez który tydzień stał się gorszy, bo zaczęłam znowu o tobie myśleć nie rozpierdoli mi następnego tygodnia. Zakończy się jutro. W sobotę pojadę o 5.50 pociągiem do Poznania, udając szczęśliwą. Zakryję te kilkuletnie blizny na ręce. Napiszę pierwszy, pieprzony egzamin i wrócę.


nie mająca się komu wygadać, z potrzebą pisania, Joanna.

1 komentarz:

mma91 pisze...

Strasznie poważny ten wpis . . . nie wiem co napisać... zatkało mnie trochę . . .