Wczoraj o mało co nie zostałabym przejechana przez motor. I to przed własnym domem. Jak do tego doszło? Taa, głupia Asia szła sobie codzienną drogą ze szkoły, w słuchawkach usłyszała Krzysia i co? Zaczęła sobie śpiewać. Tak to pojebane dziecko zaczęło delikatnie śpiewać na ulicy, mimo, że obok byli robotnicy. Tak jej się to spodobało, że postanowiła robić to do samego domu. Następną piosenką jaką usłyszała była skrzypcowa wersja Krzysiowego spit it out. and? Idzie sobie, idzie... chce przejść przez ulicę, nie chce jej się patrzyć czy coś jedzie aż tu nagle motor - odskok. Zajebista sprawa.
Jak już tutaj coś bazgrolę, to napisze jeszcze, że moje życie jest bardzo przykre. W rozmowie z kimś na temat zimowych wieczorów - odpowiedz, kąpiel ze świeczkami, wieczór z przyciemnionym światłem, cicha muzyka... a Asia co mówi? Yyy, komp, jedzenie i last. Naprawdę, może warto coś zmienić póki w sumie jest to jeszcze możliwe...
Jak mi się na refleksje zebrało to ludzie są dziwni. Ostatnio się o tym przekonałam. Oczywiście nie ci z najbliższego otoczenia, bo na nich można liczyć ever. Ale za często ostatnio dostrzegam fałsz ludzi u mnie też się zdarzy.
Bez ładu i składu
Always stays the same.
nothing ever changes.
1 komentarz:
Zgadzam się do fałszywości ludzi - wszyscy jesteśmy fałszywi do niektórych. Co do zmian - słomiany zapał.
Historia - znajoma mi jest :d. - pociąg :d. Tylko robotników nie było :D w sumie to chyba szkoda.
Prześlij komentarz