niedziela, 20 grudnia 2009

trainspotting

Niedzielne popołudnie pod znakiem niewyspania. Jak zawsze ostatnio. Czuje wszędzie papierosy, ale nieważne. Wszystko pięknie, ładnie. Myślałam, że cały dzień się poobijam. Ale rzeczywistość mnie dopadła. Jednak parę godzin wcześniej z jej kontaktem włączyłam film. Kolejny film, który chciałam zobaczyć ze względu na muzykę. Było warto, obejrzę go jeszcze raz w najbliższym czasie, bo to, że wskoczył na pierwsze miejsca w mojej liście nie podlega żadnym wątpliwościom.
A jeszcze po obejrzeniu filmiku do tej piosenki upewniłam się w tym.



Wybrać życie. Wybrać pracę. Wybrać karierę. Wybrać rodzinę. Wybrać zajebisty wielki telewizor... pralkę, samochód, kompakt i elektryczny otwieracz do puszek. Wybrać zdrowie, niski cholesterol, opiekę dentystyczną. Wybrać stały kredyt hipoteczny. Wybrać kawalerkę. Wybrać przyjaciół. Wybrać dres i pasującą torbę. Wybrać trzy częściowy garnitur. Wybierz majsterkowanie i zastanawiaj się w sobotni ranek kim ty do cholery jesteś. Wybierz siedzenie na kanapie przed telewizorem i oglądanie głupich programów, wpychanie pierdolonego tłustego żarcia do gęby (...) Ale dlaczego miałbym chcieć to robić? Nie wybieram aby wybrać życie, wybieram coś innego. A powody? Nie ma powodów. Komu potrzebne powody kiedy mamy heroinę. 

Brak komentarzy: