Kolejny weekend. Dni do świąt stanowczo za mało! Nic mi się nie chcę. Dwie bluzy na sobie, gorąca herbata i David Bowie. Żeby tylko mnie jakaś choroba nie brała, bo będzie dupnie, bardzo dupnie.
Spontaniczność w życiu jest bardzo potrzebna. Brak ochoty na picie i palenie. Może to i lepiej.
Refleksja z tego roku: Borsuki powinny zostać wytępione.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz