wtorek, 29 grudnia 2009

Territorial Pissings


Dzisiejszy dzień zaczął się całkowicie niewinne. Po wczorajszym nocnym seansie filmu z Beatlesami, rano uporządkowałam ich płyty i większość przesłuchałam. Pokochałam na nowo wiele kawałków, uporządkowałam lasta.  Przypomniało mi się o nowej płycie koncertowej Nirvany i się zaczęło. Chyba pozorny dzisiejszego dnia optymizm prysł. Nie wiem czy to muzyka, czy dziwne myśli. Napierdzielanie Nirvany jest świetne, jednak za dużo przy nich myślę. Z pewnością nie o tym, o czym powinnam. Może podobnie jak w przypadku Joy Division? Chyba powinnam się bać, prawda?



androgynizm??  


Brak komentarzy: