wtorek, 2 lutego 2010

Nie widzisz jakim diliżansem płynę?

Drugi dzień po przerwie powoli dobiega końca. Efekty zmian - nikłe, powiedziałabym, że bardzo. Indochine na zmianę z Placebo słucham. Aktualnie męcze koncert z Alice & June Tour <3. Jutro 3 lekcje w szkole, jak mi z tym dobrze. Muszę ruszyć materiał z histy na sprawdzian i wpaść w rytm z WOSEM DO MATURY!
Ja pierdziele, nie chcę mi się. Totalnie mi się nie chce. Nic, anything, nicht.
Dzisiejszy dzień w szkole można zaliczyć do dziwnych, 7h to ponad moje siły. Jeszcze do tego lekcje na których totalnie nic nie robisz. Siedzisz z telefonem, jesz albo śpisz.
Uzależnienie od herbaty trwa nadal. Ostatnią piję około północy delektując się w ciszy muzyką. Przyciemnione światło i te sprawy.

 


  

  

dlaczego 50 letni facet ma lepszą figure niż ja i o wiele lepiej wygląda w rurkach. Ja pierdole.  

Jeszcze na kolejną pamiątkę zapodam sobie coś jotubowego [2.08 <3]


XOXO 

Brak komentarzy: