***
Nie bywam tutaj za często. Gdy spojrzę do archiwum, widzę tamtą licealistkę z pseudoegzystencjalnymi problemami. Nie zmieniłam się, po prostu nie mam czasu na tamte "problemy". Praca, studia nie pozwalają mi o tym myśleć. Jest inaczej. Nagle z całodobowego opierdzielania się, siedzenia w piżamie, od miesiąca wstaje o 7.00 zapierniczam na autobus. Widzę te same twarze jadące albo do szkoły albo do pracy. Wsiadający w centrum ludzie z zakupami. Starsze panie, ze wzrokiem, przez który niektórzy ustępują im miejsca, nawet jeśli jadą tylko jeden przystanek. Wysiadam na ul. 3 maja. Znowu spacer. Muszę minąć pewną kamienicę i stojący pod nią samochód ze wspomnieniami. Stoję na światłach. Zielone. Kolejne światła. Zielone. Spacer obok przedszkoli i skręcam przy zielonym budynku. Zastanawiam się czy jechać windą czy iść schodami. Wybieram to drugie. Wchodzę przez służbowe wejście. Otwieram drzwi jest 8.30. Trzeba uruchomić sprzęty. Sprzątam. Przychodzą inni. Rozmawiamy o wszystkim. Dzisiaj głównym tematem na przykład była ciąża u nastolatków. Wybija 9.00 czas otworzyć rejestracje. Zmiana daty na pieczątce. "Dzień dobry, pana imię i nazwisko? Wiek? Nr telefonu? Tak nr telefonu, nie prosimy od pana adresu, NIPu czy innych rzeczy, nr nam jest potrzebny w razie konsultacji. Dobrze proszę sobie usiąść i poczekać. Będzie pan poproszony do wejścia. Pan X proszę wejść, niech się pan rozbierze i podejdzie do ściany. proszę nie oddychać, oddychać proszę. Zdjęcia będą do odbioru w piątek od 10 do 16.30" Przychodzi 20 pacjentów. W końcu można coś zjeść wypić coś ciepłego. Pogadać o głupich artykułach na onecie. Po drodze przewinie się parę osób po odbiór wyników. Niektórzy bywają uprzejmi, niektórzy nie. Jest godzina 14.00 czasami trochę wcześniej. "Asia idź do domu." Nie chce mi się uporządkuje ostatnie wyniki. Założę płaszcz i wychodzę. Pada. Znowu na kolejny przystanek. Wracają te same dzieciaki wygłupiające się na przystanku. Drące się na cały autobus. Wracam...dobra, wiem, pjur pierdolenie. wracam do kjurowania.
1 komentarz:
Kojarzy mi się tekst z Fajt Klabu o tym, że tylko ludzi umierających słuchają, nie próbując samemu wywrzeszczeć najpierw swojego życia. niektórzy za późno się obudzą.
Prześlij komentarz