wtorek, 10 września 2013

Loud Like Love

Loud Like Love, nowa Płyta placebo z miłością w tytule. Wakacje z miłością w roli głównej. Nie wierzę, w to co dzieje się od prawie 3 miesięcy. Ja i związek. Ja i facet. Ja i Ten facet, z którym jest dobrze. Bardzo dobrze.

Blog, który kojarzy mi się z depresją, wkurwem i smutkiem. Nagle przyjmuje kroplę radości? Aż dziwne. Zakochać się? Coś nowego.

Rok, który zaczął się źle, studia, z którymi nadal są problemy. Ale mam osobę, do której się przytulę. Która potrzyma mnie za rękę, kiedy stresuję przed rozmową o przyjęcie na praktyki.

Nawet kupowanie Coli z naszymi imionami stało się małym zwyczajem kerfurowych zakupów.
Kilka urwanych myśli, żebym wiedziała, że czasami było dobrze. I będzie. Bo nawet perspektywa związku z kimś na stałe mnie nie przeraża. Niewyobrażalne kiedyś przywiązanie do drugiej osoby nagle stało się kilkudziesięcioma wiadomościami dziennie, jeśli się nie widzimy. Bo on ma czarny kubek a ja w serduszka. Ja mam miejsce pod ścianą i zawsze zamykam drzwi od jego samochodu.
Mając gorączkę, właśnie piję herbatę z jego kubka.

Jeśli nie marzyłam o związku a raczej o ucieczce z tego miasta, domu i od tej rodziny. To teraz jestem gotowa tutaj zamieszkać. Bo jest dobrze, nie muszę uciekać do innego miasta, żeby zapijać, zapalać i ryczeć przy innych.

Tysiące myśli na raz. Większość o Nim. I o tym, że będzie dobrze.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...


"Rok 2013. Z założenia miał być rokiem zmian. Piszę to w czasie przeszłym bo chyba w nie nie wierzę. Nie po ostatnim tygodniu Wszystko jest po staremu a może i nawet gorzej. Zamiast pisać pracę licencjacką czy uczyć się na egzamin, oglądam Harrego Pottera."

Okazuje się być jednak inaczej.
Sam przeglądam swoje stare wpisy. Pozmieniało się w naszym życiu...

i to wiele.



Zapewne za kilka lat te zmiany wydadzą się nam jeszcze większe. To chyba dobrze.